Europejskie zmiany prawa autorskiego w Internecie – czy czeka nas rewolucja?

https://pl.wikipedia.org/wiki/Parlament_Europejski#/media/File:European_Parliament_Strasbourg_Hemicycle_-_Diliff.jpg

Europejskie zmiany prawa autorskiego w Internecie – czy czeka nas rewolucja?

20 czerwca 2018 roku w Komisji Prawnej Parlamentu Europejskiego przeprowadzono głosowanie dotyczące projektu Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym COM/2016/0593 final – 2016/0280 (COD). Projekt Dyrektywy jest dostępny tu.

Głosowanie w Komisji Prawnej wygrali zwolennicy wprowadzenia nowych regulacji stosunkiem głosów 14 do 9. Wyniki głosowania dostępne tu. Głosowanie nie oznacza wejścia przepisów w życie. Następnym etapem na ścieżce legislacyjnej jest głosowanie przez Parlament Europejski, który zdecyduje, czy nowe regulacje zostaną ostatecznie przyjęte, czy nie.

Ostatnim etapem legislacyjnym będzie wypracowanie porozumienia o ostatecznym brzmieniu projektu Dyrektywy pomiędzy Komisją Europejską a Parlamentem Europejskim. Głosowanie nad ostatecznym przyjęciem całego projektu przewiduje się na przełomie 2018/2019 r. Następnie Dyrektywa musi zostać transponowana przez państwa członkowskie UE do ustawodawstw krajowych, co może zająć dodatkowych kilka lat.

W 2017 r. ośrodki badawcze i naukowe alarmowały opinię publiczną o potencjalnych niebezpieczeństwach implementacji projektu Dyrektywy. W tym celu przedstawiciele uniwersytetu w Cambridge, Amsterdamie, Strasburgu wystosowali list otwarty w tej sprawie do Parlamentu Europejskiego oraz Rady Unii Europejskiej. List dostępny tu.

 

Zmiany w projekcie Dyrektywy

Projekt Dyrektywy budzi podobne emocje jak umowa ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) w 2012 r. Kontrowersje wywołują przede wszystkim dwa artykuły: 11 i 13.

Artykuł 11 – Ochrona publikacji prasowych w zakresie cyfrowych sposobów korzystania z nich
Artykuł 11 projektu Dyrektywy przyznaje wydawcom publikacji prasowych  prawo zezwalania lub zabraniania zwielokrotniania i podawania do publicznej wiadomości publikacji prasowych w zakresie korzystania cyfrowego . Punkty 31 i 33 preambuły projektu Dyrektywy pozwalają przypuszczać, że ochrona przyznana wydawcom publikacji prasowych na gruncie art. 11 dotyczy przede wszystkim wydawców tradycyjnej prasy. W praktyce powyższe może oznaczać, że korzystanie z treści artykułów prasowych na portalach społecznościowych takich jak np. Facebook będzie wiązało się z koniecznością zawarcia umowy licencyjnej i uiszczenia opłat licencyjnych. Z zakresu projektu Dyrektywy, stosownie do pkt 33, wyłączone zostały publikacje periodyczne, które będą publikowane do celów naukowych lub akademickich takie jak np. czasopisma naukowe.

Krytycy nazywają artykuł 11 “podatkiem od linków”. Czy słusznie? Czy rzeczywiście czynność linkowania będzie mieścić się w pojęciu cyfrowych sposobów korzystania z publikacji prasowych? Wydaje się, że nie. Po pierwsze żaden przepis projektu Dyrektywy nie nakłada wprost obowiązku zapłaty wynagrodzenia z tytułu linkowania. Po drugie, pkt 33 preambuły projektu Dyrektywy wskazuje wyraźnie, że ochrona publikacji prasowej nie obejmuje czynności linkowania. Natomiast pełną pewność co do braku obowiązku zapłaty „podatku od linków”, będziemy posiadać, gdy Dyrektywa zostanie transponowana do polskiego porządku prawnego.

Artykuł 13 – Sprawdzaj, co udostępniają użytkownicy
Art. 13 projektu Dyrektywy nakłada na wszystkie serwisy internetowe takie jak YouTube czy Facebook obowiązek filtrowania treści udostępnianych przez użytkowników np. grafiki, muzyki i filmów, w celu odnajdywania tych, które mogą naruszać prawa autorskie. Krytycy postrzegają filtrowanie treści w Internecie jako cenzurę i zagrożenie dla wolności wypowiedzi.  W chwili obecnej serwisy internetowe nie mają obowiązku automatycznego kontrolowania treści zamieszczanych przez ich użytkowników, są natomiast zobowiązane do bezzwłocznego usunięcia lub zablokowania treści, jeśli podejrzewają, że naruszają one jakiekolwiek prawa, w tym prawa autorskie.

Niektóre informacje wprost sugerują, że art. 13 projektu Dyrektywy przyczyni się w istotny sposób do cenzury Internetu. Potencjalnie nazbyt gorliwe zastosowanie się do dyspozycji przepisu może faktycznie skutkować cenzurą, jednak w prosty sposób można sobie wyobrazić takie rozwiązania, które będą zapewniać równowagę między realizacją ww. obowiązków przez serwisy internetowe a wolnością Internetu.

Zakończenie

Redakcja przepisów projektu Dyrektywy jest nieprecyzyjna. Jest to celowy zabieg prawodawcy unijnego, ponieważ to właśnie państwa członkowskie będą zobowiązane do transpozycji Dyrektywy i jej uszczegółowienia w drodze ustaw krajowych. Przeciwnicy projektu Dyrektywy postulują, że ograniczana ona wolność w Internecie, natomiast zwolennicy podkreślają, że konieczna jest ochrona twórców i wydawców, by mogli czerpać zyski z wykorzystywania i rozpowszechniania ich materiałów w sieci. Ważniejszy od brzmienia, w jakim projekt Dyrektywy zostanie przyjęty jest sposób, w jaki Dyrektywa zostanie implementowana przez państwa członkowskie do krajowych porządków prawnych.

 
Tu znajduje się stanowisko Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego we współpracy z Ministerstwem Cyfryzacji, zatwierdzone przez Radę Ministrów ws. tzw. podatku od linków i obowiązku filtrowania treści.

 
Protesty przeciwko projektowi Dyrektywy zostały zaplanowane na piątkowy wieczór (29.06) m.in. w Katowicach, Lublinie, Krakowie czy Poznaniu.  Szczegóły dotyczące protestów można znaleźć na stronie https://art13.eu/ .

 

Źródło obrazu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Parlament_Europejski#/media/File:European_Parliament_Strasbourg_Hemicycle_-_Diliff.jpg